Czy jestem psychopatą?
Zdawałam sobie to pytanie wiele razy. Zabijanie ludzi nie sprawia mi
większej przyjemności, niż jedzenie ulubionego smaku lodów. Robię
to, bo muszę. Bo taką mam pracę. Pociąganie za spust
jakiejkolwiek broni, która przewija się przez moje ręce, jest
niczym innym jak kolejnym zadaniem, które muszę wykonać. Praca dla
M. wiąże się z ciągłym byciem w ruchu. Bycie wolnym strzelcem
nigdy jakoś specjalnie mnie nie pociągało. Wolę pracować dla
kogoś. Tak jest zdecydowanie łatwiej. Masz stałe zajęcie, stały
zarobek - plus oczywiście premie za „brudniejszą” robotę.
Pomijam fakt posiadania apartamentu w samym sercu Londynu i kilku
innych udogodnień.
Kiedyś pewna osoba, której mierzyłam
między oczy z Walthera PPK, zapytała mnie co czuję zabijając.
Odparłam, że zabijam tylko ludzi. Innych zwierząt nie krzywdzę. I
definitywnie nie czuję wtedy nic.
Ludzie, pomimo posiadanego rozumu i
wykształconej wolnej woli, w niektórych sytuacjach są gorsi od
jakiegokolwiek zwierzęcia zamieszkującego naszą planetę. Pomimo
tego, że potrafią kochać drugą osobę są zawistni,
niemiłosierni, nie potrafią współczuć. Żyjąc w społeczeństwie
musimy wybierać: albo się dopasujemy do ogółu, albo zginiemy
próbując. I skończymy jako najgorsze wyrzutki, jako plama na
nieskazitelnie czystej płachcie naszej społeczności.
Przeszłam wiele w swoim życiu.
Wylałam wiele łez. Czasami dziwiłam się sama sobie, że pomimo
wszystkich kłód jakie rzucało mi pod nogi życie dałam radę iść
naprzód i jestem teraz tym, kim jestem. Nie uważam się za boga,
kwestionuję nawet jego istnienie. Nie przynoszę światu
oczyszczenia, ja po prostu sprzątam ludzkie błędy. Sama nie jestem
ideałem, wciąż noszę na sobie ślady moich wszystkich błędów
jakie popełniłam wciągu mojego życia. M. nie ocenia mnie tak jak
większość ludzi to robi – patrząc na to, co z wierzchu – on
widzi więcej niż inni ludzie. Nie ma jakiegoś szóstego zmysłu,
nie jest też jasnowidzem. On jest po prostu taki jak ja on patrzy na
ludzi zupełnie inaczej.
~*~
Z zamyślenia wyrwał mnie ostry głos
dobiegający z bezprzewodowej słuchawki znajdującej się w moim
uchu:
- C. twój cel. Dwieście metrów na
północny wschód.
- Widzę go. Co z wiatrem? -
zapytałam.
- Jak na razie jest spokój, nie
wieje – odparł głos.
Z czarnej limuzyny wyłoniła się
smukła postać. Był to wysoki brunet, około dwóch metrów
wzrostu. W jego ramionach znajdował się roczny szczeniak rasy boxer
w ciemnobrązowym umaszczeniu, z białą sierścią w okolicach łapek
i brzucha. Trzymał go mocno za kark, chociaż piesek szamotał się
i bezskutecznie próbował go ugryźć. Gdy odsunął go momentalnie
od siebie, wzięłam głęboki wdech i nacisnęłam na spust.
Mężczyzna upadł na ziemię, a szczeniak wypadł mu z rąk i wpadł
w miękkie źdźbła wysokiej trawy. Podniosłam się sprawnie z
pozycji w której leżałam, schowałam karabin do pokrowca i
ruszyłam na dół magazynu, na którego dachu się teraz
znajdowałam. Ze zwinnością godną antylopy pokonywałam kolejne
schodki i po krótkiej chwili byłam już na parkingu przed
budynkiem. Wrzuciłam broń do bagażnika i szybko pobiegłam do
miejsca, w którym upadł szczeniak. Stał tam M. wtulając pieska w
poły swojej marynarki.
- Boo! - wyciągnęłam do niego
ręce. M oddał mi psiaka. Ten zamerdał ogonem i polizał mnie
radośnie po twarzy.
- Czemu jest taki cenny? - zapytał
- Jest moim jedynym przyjacielem.
Mężczyzna uśmiechnął się
nieznacznie. Postawił kołnierz swojej marynarki i powoli udał się
w stronę swojego samochodu.
- Mogę o coś zapytać?
On odwrócił się i spojrzał na mnie.
- M. to skrót od? - postawiłam Boo
na ziemię.
- Mycroft – odpowiedział.
Zamachał parę razy trzymaną w ręku parasolką i zniknął za zakrętem.
Prolog na ogół ma to do siebie ,że nie ma w nim nic wyjątkowego. U Ciebie jest inaczej . Mam wrażenie ,że to będzie taka iskra od której rozpalisz akcję odpowiadania. Kiedy zobaczyłam M miałam pewne podejrzenia ,teraz zastanawiam się ,kim jest pani C.. To postać która mnie zaintrygowała. Reasumując mam wielką ochotę na więcej i czekam niecierpliwie ;) PS. Wyłącz weryfikację obrazkową.
OdpowiedzUsuńJestem mile zaskoczona. Przeczytałam już trochę fanfików i w każdym M. był Moriartym, Moranem lub postacią nie-kanoniczną. A tu Mycroft :D Dobrze się czyta, więc pisz, pisz! Czekam z wielką niecierpliwością :D Mam nadzieję, że jeszcze nie raz mnie zaskoczysz ;)
OdpowiedzUsuńKogo jak kogo, ale Mycrofta jako zleceniodawcy się nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuń"Odparłam, że zabijam tylko ludzi. Innych zwierząt nie krzywdzę." Mój ulubiony cytat. Do tego cały tekst bardzo dobry, a miłym zaskoczeniem było obsadzenie w roli M. Mycrofta. I ten jego uśmieszek gdy C odpowiedziała mu, że psiak jest jej jedynym przyjacielem. Biegnę czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuńhaha świetne ;3 czytałam to przy tym: https://www.youtube.com/watch?v=Sj_kDjs46Hw#t=227 - ciekawie sie wpasowało <3
OdpowiedzUsuńJeeezuuu, właśnie zaczęłam czytać. I to "M" mnie kompletnie zmyliło ^^ Dodaję do obserwowanych i idę czytać dalej
OdpowiedzUsuń